Aktualności mundialowe
Najzabawniejsze momenty mistrzostw

Action Images
Mistrzostwa świata to nie tylko efektowne bramki, imponujące rajdy czy przestrzelone rzuty karne, ale także wszystko to, co dzieje się obok. A w takich sytuacjach nie brak okazji do śmiechu. Prezentujemy 5 najzabawniejszych momentów mundialu w RPA.
Miejsce 5: (Nie) goło i (nie) wesoło
Okazuje się, że w XXI wieku wstyd nie gra już takiej roli jak dawniej i część społeczeństwa otwarcie deklaruje zrzucenie ubrań w przypadku zwycięstwa ukochanego zespołu. Taki Diego Maradona chociażby, pragnący - w przypadku zdobycia mistrzowskiego tytułu, rzecz jasna - przebiec się na golasa ulicami Buenos Aires. Albo prezydent Paragwaju, Fernando Lugo, który podniósł rzuconą przez Boskiego Diego rękawicę i zapowiedział rozstanie się z garniturem (i wszystkim, co pod nim), w momencie historycznego sukcesu reprezentacji swojego kraju, jakim byłby awans do półfinału mistrzostw świata. Zarówno jeden, jak i drugi musieli się, niestety, obejść smakiem. Paragwaj po heroicznym boju z Hiszpanią zakończył swój udział w ćwierćfinale, a Argentyna...? Cóż, nasuwające się po meczu z Niemcami wnioski pozwalają stwierdzić, że jeszcze długo trener Maradona będzie mógł chodzić po stolicy swojego kraju w ubraniu.
Miejsce 4: Głowonóg - wróżbita
Tę ośmiornicę znają już chyba wszyscy kibice futbolu na świecie. Sympatyczny Paul z oceanarium w Oberhausen posiada większą znajomość futbolu niż wszyscy futbolowi eksperci razem wzięci. Gdyby tylko potrafiła mówić, niewątpliwie przekonałaby pewnego niemieckiego kibica, aby nie stawiał u bukmachera pół miliona euro na swoją reprezentację przed półfinałowym meczem z Hiszpanami, a część tych pieniędzy oddał, powiedzmy, na ratowanie głowonogów. Persona non grata u naszych zachodnich sąsiadów, z których część zaczęła już tworzyć rozmaite menu z jej udziałem, u Hiszpanów zaś czczona niczym bóstwo. Przedmiot rozważań polityków na najwyższych stopniach. Od środy z nowym, hiszpańskim obywatelstwem.
Miejsce 3: Bezdomni Pomarańczowi
Ponoć wiara czyni cuda. Niewiara zaś prowadzi do wyrzucenia na bruk. Doświadczyła tego reprezentacja Holandii, której kazano wynieść się z hotelu. A wszystko to przez Holenderski Związek Piłki Nożnej (KNVB), który najwidoczniej uznał, że piłkarze są za słabi, żeby dojść do półfinału, i dlatego też zarezerwował im pobyt w hotelu wyłącznie do szczebla ćwierćfinałowego. Wesley Sneijder i spółka zagrali jednak holenderskim działaczom na nosie i... zamiast świętować zwycięstwo nad Brazylią (albo przygotowywać się do półfinałowego spotkania z Urugwajem) jeździli po Johannesburgu i szukali noclegu. Na szczęście z dobrym skutkiem.
Miejsce 2: Wygłodniały Joachim Loew
Wolność Tomku w swoim domku, ale nie kiedy patrzą na ciebie miliony. Futbol bywa wciągającą grą, o czym przekonał się selekcjoner reprezentacji Niemiec, Joachim Loew, który podczas meczu z Anglią zapomniał o bożym świecie i zajął się konsumpcją... hmm, pewnych wyrobów z własnego nosa. Po wyrazie twarzy szkoleniowca ciężko byłoby jednak stwierdzić, że mu nie smakowało.
Miejsce 1: Nawet miłość nie pomoże
Wracamy do jednej z najbarwniejszych figur tych mistrzostw, czyli trenera Argentyny, Diego Maradony, który najwyraźniej jest fanem zespołu The Beatles i propagowanego niegdyś przez grupę hasła "All you need is love". Wszystko, czego potrzeba, to miłość - myślał zapewne Boski Diego i dlatego przed każdym meczem na policzku swoich zawodników składał pokaźnego całusa. Niestety, w pełnej miłości drużynie zaczęli pojawiać się buntownicy (chociażby taki Carlos Tevez), rozbijając tym samym panującą wewnątrz kadry harmonię. Jak się skończyło, wszyscy wiemy.
Michał Wężyk